Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript! Aby przeglądać naszą stronę uruchom Javascript. Instrukcja dla twojej przeglądarki: Tutaj

Jak zmienić pasję w firmę

Jak zmienić pasję w firmę

Ania Garlińska i Agnieszka Cegła to część kobiecego zespołu, stojącego za projektem Zdrowie i Pudełka. Pomysł na powstanie firmy dowożącej do domu zdrowe jedzenie urodził się – jak to zwykle bywa – z przypadku. Kiedy okazało się, że bliska im osoba zachorowała i pomocą w jej leczeniu mogła być właściwie dobrana dieta, Ania – szefowa kuchni w restauracji U Dziewczyn na warszawskim Żoliborzu – podjęła się przygotowania posiłków wspierających powrót do zdrowia. Był to punkt wyjścia do rozmów z klientami restauracji i znajomymi.

Okazało się, że wiele osób cierpi na różnego rodzaju alergie, nietolerancje, zaburzenia, które mogą być leczone właściwym sposobem odżywiania. Jednak na rynku brakowało takich zestawów – firmy dostarczające diety pudełkowe raczej serwują diety o niskiej liczbie kalorii w pogoni za „idealną sylwetką” jak z reklamy kostiumów kąpielowych.

Dlatego dziewczyny postanowiły wypełnić tę lukę, oferując zestawy 5 zdrowych posiłków z minimalną kalorycznością 1500 kcal dziennie. To minimalna liczba, pozwalająca odżywiać się zdrowo i mądrze. Wprowadziły też do swojej oferty diety dedykowane – dla pań w okresie menopauzy, osób trenujących, a już niedługo w ofercie znajdziecie dietę profilaktyczną-przeciwcukrzycową i bezglutenową. Szybko okazało się, że był to strzał w 10. Dziś rozmawiamy z Anią i Agnieszką o tym, jak zdrowo karmić Warszawę.

Kilkadziesiąt zamówień miesięcznie, a Wasza firma jest na rynku zaledwie parę miesięcy. Co Waszym zdaniem przesądziło o sukcesie?

Ania: Stawiamy przede wszystkim na jakość. Współpracujemy z dietetyczką, która dba o to, by zestawy były komponowane zgodnie z bieżącymi wytycznymi jeśli chodzi o składniki dań – zarówno tych w zestawach standardowych, jak i specjalnych. To jedna z najlepszych ekspertek na rynku – jest m.in. autorką książki o odżywianiu w okresie menopauzy, a teraz pracuje nad tematem insulinooporności.

Jednocześnie wiemy, że nikt nie będzie trzymał się diety, która wymaga wyrzeczeń, jest mało urozmaicona czy po prostu niezbyt smaczna. Kluczem do sukcesu jest więc smak – świeże produkty, przyprawy, modne dania jak ramen czy pad thai, podane w estetyczny sposób. Dzięki temu nikt nie ma poczucia, że zmusza się do jedzenia – z opinii naszych klientów wiemy, że nasze zestawy to jakby pięć posiłków jak z restauracji.

Wróćmy do początków. Aniu, pracowałaś w agencji public relations i agencji investor relations potem jako general manager w kilku restauracjach. Dziś jesteś szefową kuchni. Czy to była spontaniczna decyzja, czy proces zaplanowany od początku do końca?

Od dziecka miałam wysublimowany smak. Kiedy zaczęłam pracować w restauracji zawsze, udzielałam się na kuchni i lubiłam doradzać, w którym kierunku warto iść i co pokazywać. Jedzenie stało się pasją. Więc kiedy zdecydowałam, że otwieram własną restaurację, od razu wiedziałam, że stanę na kuchni i będę komponować autorskie dania, żeby nie musieć polegać na innych. Sama decyzja o otwarciu restauracji była spontaniczna, ale to, że będę szefową kuchni już nie. Sięgam pamięcią do świetnej kuchni mojej babci i wdrażam ją codziennie, modyfikując ją. Lubię, kiedy jedzenie ma smak i teksturę, a nie jest rozgotowane.

Agnieszko, mogłoby się wydawać, że nic nie łączy świata papieru, w którym do tej pory się obracałaś z gastronomią. Co u Ciebie wyzwoliło tę decyzję i czy wiedza o papierze przydaje się w Zdrowie i Pudełka?

Ja zawsze miałam dwie pasje: papier i jedzenie. Obie się przewijały i obie kocham. Myślę, że generalnie wiedza, jaką zdobyłam w korporacji, przydaje się u nas w firmie. Zajmuję się marketingiem i sprzedażą. Nie zdradzam papieru do końca, w Zdrowie i Pudełka mamy filozofię eko. Zanim zdecydowałyśmy się na wybór samych pudełek, w których serwowane jest jedzenie, dużo rozmawiałyśmy z klientami innych cateringów z dowozem. Okazało się, że sterty plastikowych opakowań, które zostawały po całym dniu diety, odstraszały osoby wrażliwe na dobro planety. W samej Warszawie z zestawów dowożonych do domu czy biura korzysta około 20 tysięcy osób. Dziennie to około 100 tysięcy tacek, a rocznie - 30 milionów!

Dla nas to też był poważny znak zapytania – nie chciałyśmy naszym cateringiem dokładać się do tony plastiku. Dlatego nasze tacki są w 100% biodegradowalne, wykonane z celulozy, o której przez moją poprzednią prace wiem niemal wszystko. A dodatkowo mają certyfikat Forrest For All Forever, a więc nie tylko łatwo się rozkładają, ale do ich produkcji używane są drzewa z odpowiedzialnych upraw.

Inne materiały też są eko. Ulotki, wizytówki, materiały reklamowe drukujemy na papierze z kukurydzy. Dbam o każdy szczegół. W korporacji zajmowałam się papierami ozdobnymi i designem i jestem przykładem, że papier ma znaczenie. Nasi klienci również go doceniają – na przykład często mówią nam, że to fajne, że dostają regulamin zdrowego odżywiania papierze z przyjaznej planecie serii Crush – z drobinkami kukurydzy czy orzechów.

O odejściu z korporacji zadecydowała potrzeba nowych wyzwań. Goście naszej restauracji motywowali mnie do zmian, relacje tam nawiązane zachęciły do działania i do dalszego rozwoju naszej firmy. Gastronomia to wyjątkowa dziedzina życia, ma plusy i minusy, ale tak czuje się wyzwolona.

Od pewnego czasu prowadzicie restaurację na Żoliborzu. To była dla Was odskocznia od pracy na etacie?

Aga: dla mnie tak. Jak otworzyłyśmy restaurację, pracowałam w korporacji. W weekendy a czasem w tygodniu, pracowałam w restauracji. Kontakt z gośćmi, budowanie relacji, no i oczywiście wycisk, jaki dostawałam, były niesamowitą odskocznią. Można powiedzieć, że psychicznie odpoczywałam przy ogromnym zmęczeniu fizycznym.

Ania: dla mnie nie – to była świadoma decyzja. Trochę jak spełnienie marzeń, które zweryfikowała ciężka praca. Jednak zadowolenie gości, potwierdzenie, że im smakowało rekompensowało wszystko i nadal rekompensuje i cieszy.

Przechodząc do firmy Zdrowie i Pudełka. Przeglądałam Waszą stronę i widzę, że nie ma tam diet typu 1000 czy 1200 kalorii, które są standardem w innych firmach. Czy to świadoma decyzja?

Tak. Skupiamy się na zdrowym odżywianiu i na tym, ile każdy potrzebuje kalorii czy energii do codziennego funkcjonowania. Jedząc regularnie odpowiednio zbilansowane posiłki, każdy jest w stanie schudnąć, nie narażając swojego zdrowia i samopoczucia. Od samego początku działania firmy zaznaczałyśmy, że zdrowie stawiamy na pierwszym miejscu i nie wierzymy w diety cud. Tak pokierowało nas życie.

Co jeszcze Was wyróżnia na tle innych?

Nie ma kompromisów co do jakości i przygotowania dań. Warzywa, które serwujemy, muszą zachować swoją strukturę i mikroelementy. Do tego potrzebna jest uwaga i skupienie nad produktem, co oznacza, że nie robimy nic na szybko.

Na przykład używamy w większości świeżych makaronów, nie suchych z supermarketu. Tylko takie gwarantują zachowanie jakości. Jeśli podajemy ryby, to tylko świeże. Często jest tak, że przyjeżdżają do nas w dostawie jednego dnia, a kolejnego trafiają pod drzwi klientów.

Stawiamy na jakościowe mięsa. W naszych zestawach promujemy urozmaicenie, nie serwujemy wciąż kurczaka. Podajemy cielęcinę, polędwicę wołową, kaczkę, jagnięcinę - bo produkt jest najważniejszy. A jak wiadomo, praca z najlepszym produktem daje najlepsze efekty. Często bycie na diecie kojarzy się z tym, że brakuje różnych smaków, dlatego staramy się mieszać kuchnie z różnych stron świata. Często pojawiają się owoce morza, które bardzo lubimy. Oczywiście kucharz nadaje smak i pomysł na danie, ale produkt sam się obroni, jeśli najwyższej jakości.

Ekopudełka, owoce morza, niemal indywidualna obsługa. To brzmi świetnie, ale czy Waszym zdaniem na nasyconym rynku cateringowym jest miejsce na usługę premium?

Wierzymy mocno, że tak, że znajdziemy świadomych konsumentów, którzy docenią wartość produktów, które podajemy. Nasza dieta nie jest dla wszystkich – nie chcemy konkurować ceną, nie stajemy w wyścigu „schudnij w tydzień”. To nie jest nasz cel. Nie chcemy też mieć setek tysięcy klientów, bo nie wierzymy, że w takiej masie można zadbać o indywidualne podejście i czuwać nad każdym detalem. Chcemy, by każdy klient mógł do nas napisać, dopytać, porozmawiać o produktach, a jeśli zechce – zajrzeć do naszej restauracji i nas spotkać. To na pewno nas wyróżnia.

Czy klienci to doceniają? Kto jest Waszym typowym odbiorcą?

Zdecydowanie tak. Codziennie otrzymujemy maile i telefony od klientów, którzy podkreślają, że całkowicie zmieniło się ich wyobrażenie o cateringu pudełkowym. U nas nie ma problemu nudy – posiłki są tak urozmaicone, że klienci zamawiają je na miesiąc, dwa do przodu. To bardzo często są osoby bardzo zajęte, pracujące na kierowniczych stanowiskach, którzy są bardzo świadomi jeśli chodzi o jakość i smak, ale zbyt zabiegane, by samemu gotować.

Drugą grupą, która chętnie korzysta z naszych zestawów, są młode mamy. Tu nie tylko chodzi o czas, którego przy maluszku zawsze brakuje, ale przede wszystkim o dostarczanie wartościowych składników sobie i maleństwu. W okresie po ciąży i w czasie laktacji bardzo ważne jest jakościowe jedzenie – nie jemy przecież tylko dla siebie, ale też dla małego szkraba.

Nasze zestawy to alternatywna do gotowania, a nie pomysł na zrzucenie kilograma czy dwóch. Dlatego jesteśmy przekonane, że klienci wciąż będą do nas wracać!

Dziękuję za rozmowę.